• Wpisów:560
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:228 dni temu
  • Licznik odwiedzin:121 386 / 2680 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Tak sobie pomyslalam ze sie przypomne. Tak mnie naszlo na ogolnie na podsumowania ostatnio. Niedawno wybilo mi 4 lata jak opuscilam Polske. Wtedy to postawilam moja noge w Nowym Yorku. 2 lata tam minely blyskawicznie i nim sie obejrzalam juz jest prawie 2 lata odkad mieszkam w Londynie.. Wierzyc mi sie nie chce! Moja Mama sie smieje ze gdzie teraz? Ale nie tym razem. Moje zycie tutaj w UK sie uklada, jestem szczesliwa wiec nie sadze aby mnie gdzies ponioslo znowu w swiat



Takie widoki mam z miejsca gdzie pracuje

Tak w ogole ktos pojawil sie w moim zyciu <3


Moda nadal gdzies tam jest, zawsze zwracalam uwage na to co ubieram ale juz nie jestem tak szalona jak kiedys, szczegolnie jesli chodzi o zakupy lol


Bylam w koncu na jakis porzadniejszych wakacjach. Na przelomie listopada/grudnia wybralam sie do goracego Dubaju



Widoki z Burj Khalifa





Mikolajki na plazy

Pozdrawiam i do nastepnego!
Moze znowu za rok napisze co tam u mnie. A moze wczesniej, kto wie.. Na pewno bede wracac tutaj jeszcze nie raz bo ten blog to kawal mojego zycia i masa wspomnien!
xoxo
  • awatar Mama Leona: Pisz częściej :D szkoda ze już nie z NY, ale jesteś szczesliwa to najważniejsze ;)
  • awatar lieblov: Pozazdrościć podróży :)
  • awatar juDyyta: O matko! Niedawno myślałam o Tobie.. pisz losz więcej...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ciach ciach i po kilku latach znow mam krotkie wlosy. Ja jestem mega zadowolona i nie zal mi
To juz byl ten czas, czas na zmiane!




Tak lekko teraz
  • awatar Mama Sary: Fryzurka super bardzo Ci pasuje, wyglądasz ślicznie, tylko nie maluj tak mocno brwi. Co porabiasz, dalej w UK?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ktora wersja? Delikatna czy z pazurem?


Pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar aronou: wersja delikatna + delikatniejsze brwi w jednym i w drugim wydaniu. Wiem , że włosy masz ciemne i pewnie tym sie sugerujesz ale mniejsze "zagęszcenie" i będzie o niebo lepiej. ;*
  • awatar La Fleur Blanche: te brwi są straszne. może to tylko efekt na zdjeciu ale są za ciemne i przez to wyglądają karykaturalnie.
  • awatar ksantypa: obie super! ale na codzien ta delikatniejsza! ale cudne te kreski ci wychodzą!! zazdroszcz!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Nie przypuszczalam ze ktokolwiek sie odezwie. Milo wiedziec ze ktos tu jeszcze jest
Co do NYC to ja osobiscie tez wolalabym tam mieszkac ale zycie nie jest latwe. Na razie jestem w Londynie a gdzie mnie poniesie sama nie wiem

Pytalyscie o mojego IG: sylwia.ma

Tak w ogole to w lutym udalo mi sie spelnic moje kolejne wielkie marzenie, polecialam na Hawaje! Raj na ziemi! Zakochalam sie w tym miejscu <3
Honolulu, Waikiki Beach




Can I please go back??

Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
ie mam pojecia od czego zaczac. Jeszcze nie wiem czy wroce do blogowania ale chcialam zobaczyc co tu slychac i liczba ze ostatni moj wpis byl 287 dni temu poraza.
Co sie wydarzylo od tego czasu? Baaaardzo duzo.
Przede wszystkim w Marcu tego roku wrocilam ze Stanow. Nie chcialam ale wszystko co dobre szybko sie konczy. Posiedzialam w PL cale 2 tygodnie i wyruszylam dalej. Od kwietnia mieszkam w Londynie. Czy tutaj zostane? Jeszcze nie wiem. Do kraju nie wroce na pewno, ale gdzie sie osiedle na stale jeszcze nie wiadomo. Tzn plany/marzenia sa ale to zajmie duzo czasu.
Anyway, jestem jak na razie szczesliwa tu gdzie jestem a dalej sie zobaczy.
Jesli ktos sledzi mojego IG to wie co i jak bo obecnie tylko tam jestem na bierzaco

Selfie na przypomnienie jak wygladam (albo jak sie zmienilam, pamietam na poczatku blogowania nie potrafilam sie malowac i stawialam na naturalnosc co czesto bylo mi zarzucane ze powinnam jednak o to zadbac, dopiero w Stanach zaczelam na ten temat innaczej patrzec i zaczely sie proby/eksperymenty az po wielu trudach doszlam do wprawy, teraz mam swoja rutyne i ulubiony makeup hahaha)



Pojawil sie tez drugi tatuaz

Moze uda mi sie wrocic, zobaczymy.

Tymczasem pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar Shaunee: Kurcze, na fb nie widzialam, ze maszaz takie długie włosy! Najwazniejsze, żebyś była szczęśliwa :-)
  • awatar aronou: dobrze Cię widzieć :)
  • awatar ___Kasia___: Właśnie ostatnio myślałam co tam u Ciebie :) Świetnie wyglądasz ;) Podaj insta :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Jako największa fanka Bruno Marsa nie mogłam przepuścić okazji aby zobaczyć go po razu drugi na żywo! Tym sposobem już w lutym (dzień po jego występie na Super Bowl) zakupiłam bilety! Oj była walka, czekanie, zawieszanie się systemu, ale w końcu po 1,5h bilety były moje! Radość nie do opisania!

Koncert odbył się 14 lipca





Moja radość uwieczniona lol

Oczekiwanie!

Towarzyszyła mi Monia

Nowa kurtka! Dałam ją siostrze w prezencie



<3


Koncert odbył się w MSG co było marzeniem Bruna

A takie fotki po koncercie zamieścili członkowie zespołu

Ja tam gdzieś jestem


Marzenia się spełniają, czasami nawet dwukrotnie
Pozdrawiam,
TrueGirl
 

 
Te wakazje były dla mnie lżejsze jeśli chodzi o pracę. W zeszłym roku moje dziewczynki nie miały camp'ów ale tym razem na szczęście host rodzinka o to zadbała. Tym spodobem miałam środek dnia wolny, moje znajome też. Więc co robiłyśmy? Spotykałyśmy się u Merry, która mieszka w największym i najbardziej wypasionym domu, z wieloma atrakcjami i odpoczywałyśmy!
Najczęściej to spędzałyśmy czas w basenie. Grałyśmy też w tenisa. Ale jednak podczas upałów miło było po prostu popływać.

W budynku przy basenie było wszystko co potrzeba, łącznie z małym aneksem kuchennym, leżakami, telewizorem, łazienką i pralnią



Szaleństwa wodne

Skoki



Parę razy udało nam się też popływać w nocy (basen był podświetlany i podgrzewany, więc nie raz siedziałyśmy w wodzie do 1-2 w nocy)







Jeszcze kilka zdjęć z wyprawy na Governors Island aby obejrzeć mecz finaływy Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Ja kibicowałam Argentynie


Ekipa

Widoczek z wyspy na Manhattan

Pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar Różaa: basem mega!! Też bym taki chciała :)
  • awatar Bborce: Popluskałabym się w takim basenie:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
4 lipca jest bardzo ważną datą tutaj w Stanach, gdyż to święto niepodległości. Początkowo naszym planem było wybranie się do Jersey City gdzi organizowany był festiwal. Jednak w trakcie wiele rzeczy się zmieniło. Po pierwsze pogoda była fatalna, więc odechciało nam się. Podczas gdy zastanawialiśmy się co teraz zadzowniła znajoma, że mamy przyjechać do city a ona załatwi nam super miejscówki na pokaz fajerwerków. I tym sposobem wylądowaliśmy w Nowym Yorku.

Jednak podczas tej chwilki w Jersey City odkryłam coś niesamowitego! Pomnik, który możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej

Jako, że wzięliśmy PATH to wysiadliśmy zaraz obok WTC, więc przy okazji przeszliśmy wokół 9/11 Memorial

Deszcz zmusił nas do częstych przystanków w Starbucks'ie

I już czekamy na show, w sekcji VIP lol
Host znajomej jest policjantem i dziei niemu zostaliśmy wpuszczeni do specjalnej sekcji dla rodzin, gdzie mieliśmy najlepszy widok, miejsca siedzące, bez tłumu Plus dostaliśmy jeszcze pizze i coś do picia hahaha!

Nicky, Kerry, Sarah, Adriaan, Steph i ja


Jakiś statek puszczający zabarwioną wodę, oczywiście w kolorach flagi

W końcu ciemno więc pora zacząć!

Było z rozmachem!


Póżnej jeden policjant odwiózł nas policyjnym vanem do midtown



Niektórzy postawili takie oto dekoracje!

Pozdrawiam,
TrueGirl
 

 
Pod koniec czerwca w Central Parku rozpoczął się Shakespeare Festival. Bilety na spektakle były za darmo, ale swoje trzeba było wystać. Ja miałam to szczęście że Monia z Marią postanowiły się poświęcić. Czekały w kolejce ładnych parę godzin. I dzięki nim mogliśmy wieczorem zobaczyć jedną sztukę. Z tego co wiem trwało to kilka dni i bilety możn było zdobyć tylko w dniu spektaklu, ludzie stali w kolejce już o 4 rano! Czyli wydarzenie to jak się okazuje było bardzo popularne wśród nowojorczyków.
Zanim jednak nastał wieczór spędziliśmy troszkę czasu w Central Parku, spacerując i testując napoje Na sztukę można było przynieść jedzenie i picie więc chcieliśmy być jak najlepiej przygotowani!

Kamuflaż, czyli kubeczki ze Starbucksa



Ah te widoczki!


Kocham Central Park za odkrywanie takich miejsc <3

Czas na spektakl!



To skupienie


Wtedy z Monią nocowałyśmy u znajomego na Bronx'ie, omg przetrwałam tam noc hahaha, będzie co wspominać
Na drugi dzień bez większego planu włóczyłyśmy się z Monią po city i natrafiłyśmy na paradę równości.


Ale szybko nam się znudziło.
Uwielbiacie smoothie? (Ja kocham!) Jamba Juice! Najlepsze jakie mialam okazję spróbować jak do tej pory! Wymiatają!

A tu już w City Hall Park

Energia rozpiera

Nowa koleżanka

W drodze powrotnej zahaczyłyśmy o Lower East Side aby wypróbować to cudeńko! Nieziemskie kanapki lodowe! Ja wybrałam Red Velvet z Cream Cheese <3 Melt Bakery

Następny wpis już z lipca, wooohoo! Powolutku nadrobię mam nadzieję
Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Yay w koncu mam moje zdjecia na nowym komputerze Proces mega dlugi i nie pwoiem pracowity bo po 21 miesiacach tutaj uzbierala sie masa zdjec. tylko w jednym folderze ponad 6000 a tych folderow mam kilka

Jak obiecalam wracam do pisania, mam mase do nadrobienia wiec a ze chce aby bylo chronologicznie wroce sie do czerwca.
Jednego weekendu wybralysmy sie z dziewczynami do Philadelphi. Ja juz tam bylam, ale zawsze to fajnie sie wybrac ze znajomymi i spedzic milo czas na zwiedzaniu. A ja jako ze znalam juz to miasto robilam za przewodnika (jak zwykle.. w NYC wszyscy na mnie patrza jak trzeba gdzies dojechac, albo to jak udzielam informacji turystom ktora linia metra maja dojechac do danego miejsca lol).
Pogoda nam dopisala, humory takze wiec wyprawa zaliczona do udanych

Od lewej ja, Merry, Kathi i Sarah

Nie ma to jak wejść do fontanny Dla ochłody!


Polska flaga nadal jest









Rocky!




Lunch na trawce

Było też troszkę leniuchowania

To tak po krotce, kolejne wpisy bede dodawac prawdopodobnie codziennie bo jest ich sporo, ponad 20

Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
143 dni bez wpisu..
Zaczne od tego, ze po prostu nie mialam jak dodawac wpisy. Moj komputer z ktorego zazwyczaj korzystalam przestal dzialac jak potrzeba, totalnie mi nie otwieralo pingera. Na blogspocie czasami cos sie udalo dodac, ale walka byla czasami i godzinna.
Na szczescie Skype mi dzialal wiec mi sie nie spieszylo z kupnem czegos nowego az do teraz. W koncu sie zebralam i zainwestowalam w nowy sprzet i ruszam z wpisami z ostatnich miesiecy. A jest co nadrabiac bo az od czerwca, czyli cale wakacje plus jesienny czas. Troche tego jest wiec Was zasypie teraz wpisami

Mam tylko nadzieje, ze ktos jeszcze tutaj jest.
Tak swoja droga na instagramie jestem na bierzaco, wiec jak ktos mnie sledzi to mniej wiecej wie co sie u mnie dzieje.
http://instagram.com/sylwia.ma

P.S. Przepraszam za brak polskich znakow, postaram sie szybko to ogarnac

Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czas na ciąg dalszy opowieści i zdjęć z Chicago. Po intensywnej niedzieli nastał poniedziałek. Niestety tego dnia dziewczyny pracowały więc musiałyśmy sobie same z Sandrą poradzić. Ale pomimo ogólnego spontanu i braku jakiegokolwiek planu poszło nam nieźle

Zaczęłyśymy od spacerku na train station. Jak widzicie okolica Wilmette bardzo przyjazna i zielona
Po dotarciu do miasta, po zjedzeniu deseru na lunch wybrałyśmy się na John Hancock Tower
Znajduje się tam na 103 piętrze obserwatorium, gdzie widoki na prawdę powalają!
Skydeck robi wrażenie ze względu na szklaną podłogę, ale jeśli chodzi o widoki to jednak Hancock wygrywa!
Hahaha selfie
<3
Wygląda jak Miami..
W ogóle zobaczcie na kolor wody, ja byłam pod megaaaa wrażeniem!
Miasto jest bardzo czyste! Woda sami widzicie, na tym tle Chicago zdecydowanie wygrywa
Spacerek po mieście i znów znalazłyśmy się przy fasolce
Pizza time
A tu już wieczorne spotkanie z dziewczynami
Wtorek, dzień wylotu. Ale zanim wyjechałyśmy udało nam się odhaczyć bardzo ważny dla Sandry punkt
Słynny dom z filmu "Kevin sam w domu"!
Okolica gdzie mieszka Gosia, zazdraszczam tej plaży! I to tak blisko -,-
No to wracamy, trzeba się spakować..
I już na lotnisku
Nasz samolot
Bye Chicago!
Lot był późny popołudniem, więc widoki były piękne!
I zachwycający New York <3
I w końcu w domu, wykończone, ale zadowolone z wycieczki
Chicago jest cudownym miastem, wartym odwiedzenia, ale to Nowy York pokochałam, mimo iż śmierdzi czasem nieziemsko hahaha. Ale jednak po wyjściu z lotniska poczułam się jak u siebie, jak ryba w wodzie. To jest moje miejsce.

Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
W czerwu mialam tydzień wolnego. Ale dość długo nie wiedziałam, czy aby na pewno. Wszystko stało pod znakiem zapytania więc też nie planowałam nic wcześniej. Na początku miesiąca było już pewne, że jednak mam wolne więc zaczęłam się zastanawiać co zrobić. I tak zupełnie spontanicznie w przeciągu kilku dni wybrałam miejsce które chcę odwiedzić, znalazłam towarzyszkę i kupiłam bilet (tydzień przed wylotem a udało mi się znaleźć mega tanio). Bez konkretnych planów, totalnie na luzie w sobotę 14 czerwca znalazłyśmy się z Sandrą na lotnisku, aby rozpocząć tą kilkudniową wycieczkę

W oczekiwaniu na samolot
Mała kolejka na lotnisku
Bye New York!
And hello Chicago!
Nocleg zapewniła nam Gosia, która mieszka w Wilmette
W niedzielę rozpoczełyśmy od wybrania się do Willis Tower
Gdzie znajduje się słynny Skydeck!
Mega przeżycie! Tym bardziej jak 2 tygodnie wcześniej był incydent, że szkło zaczło pękać jak ludzie tam siedzieli, oj działa na wyobraźnię
Odnalezienie początku słynnej Route 66!
I słynna fasolka!
Jak widzicie troszkę tam spędziłymy czasu na cykaniu fotek
Spacery po mieście
Water taxi!

Navy Pier i dziabelski młyn
Oczywiście nie mogłyśmy przepuścić takiej okazji, a co!
Jak widzicie towarzyszyła nam jeszcze Doma, która idealnie spisała się w roli przewodnika!
Raz jeszcze 'Cloud Gate'
Go USA!
cdn.

Pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar Kashmir123: Oczywiście najpierw obejrzałam zdjęcia z drugiego wpisu zamiast oglądać od początku...a a te są jeszcze lepsze :) :) <3
  • awatar Ch!c G!rl: świetnie
  • awatar LuuLuu13: Cudownie spędziłaś czas!:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jednej pięknej pierwszej soboty czerwca wybrałyśmy się na tzw. brunch. Już od dawna chciałam iść, ale jakoś zawsze nie po drodze, coś innego i tak mi zeszło aż do teraz. Impreza odbyła się na Rooftop Bar w Gansevoort Hotel przy Park Ave. Pogoda dopisała, aż za bardzo Cała impreza zaczęła się o 3 po południu. Weszłyśmy oczywiście z promotorem. Od razu na wejściu szampan, potem drinki. Pojawiło się też jedzenie, ale masakra jak szybko zniknęło! Nam nie za wiele zostało. I chyba to był minus. Ogólnie impreza odhaczona z listy ale niekoniecznie marnowałabym czas ponownie. Może nie podobało mi się, bo było nudno, impreza raczej siedząca. Ale dla widoków jak najbardziej warto było
Z Monią
Impreza odbywała się na dwóch poziomach, to widok na część tego dolnego.
Hahaha tyle nam zostało
Sarah i Kerry
W zasadzie po niecałych dwóch godzinach urwałyśmy się z Monią. Poszłyśmy coś zjeść Padło na sushi. Nie za bardzo było się z tym gdzie podziać, więc usiadłyśmy na Herald Square, tak po prostu, na ulicy. Piknik w mieście a co! Zabawnie było
Z takimi widokami!
Tak w ogóle to był mega szalony weekend. Zostawałam u Moni na noc, więc wybrałyśmy się wieczorem na miasto. Zaczęłyśmy w jakimś małym pub'ie na East Side, a skończyłyśmy w Empire Rooftop. Wydałyśmy masę kasy na taksówki bo nam się metrem nie chciało jeździć hahaha. Poniżej widać jak taka rundka po mieście może wykończyć. No tak zaczęłyśmy od brunch'u o 3 po południu a teoretycznie skończyłyśmy po 2 rano. Mówię teoretycznie bo wtedy znalazłyśmy się w mieszkaniu, na chwilkę w sumie. Ale niestety reszta niech pozostanie tajemnicą. Co wydarzyło się w city, zostaje w city
Pozdrawiam,
TrueGirl

P.S. Następny wpis będzie relacją z wycieczki! Yay!
 

 
Kolejna cęść obiecanego miksu zdjęć. Miałam szybko nadrobić tym zaległości, ale jak widzicie znów pojawił się przestój na blogu. A to dlatego, że coś się stało i nie miałam połączenia z internetem na komputerze, host rodzinka wyjechała na tydzień więc nie miał mi kto na to zerknąć. Ale już jest ok, więc nowe wpisy będą. A jako, że miałam dodatkowe wolne wybrałam się na wycieczkę, ale o tym wkrótce

Częste wypady do Starbucks'a to normalność -,-
Jeden z wieczorów po pracy
Troszkę nam odbijało
Ale praca wre! Robimy scrapbooks!
I wymyślamy nowe fryzury
Kolejny wypad do Willie McBride's w Jersey
Wolna chata = imprezka! Zaczęło się niewinnie
S'mores <3
Wylegiwanie się w hamaku
A na koniec gra w Twister'a
Jeden z naszych cluster meeting'ów odbył się podczas meczu baseball'a..
Wszyscy bardzo zaciekawieni
Takie tam zakupy <3
Kolejna impreza..
Memorial Day spędziliśmy wylegując się na plaży
Hahaha kolejne ujęcie ze Starbucks'a..
Pozdrawiam,
TrueGirl


P.S. Dość często dodaję coś na Instagrama, bo szybciej i łatwiej więc zapraszam:
http://instagram.com/truegirl87#
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ogarnęłam w końcu trochę zdjęcia i tak nazbierał mi się niezły mix migawek z ostatnich dwóch miesięcy. Będą aż dwa takie wpisy, dzięki którym nadrobie zaległości i będę na bieżąco! Yupi! Trzeba się w końcu ogarnąć i nie zapominać o blogowaniu. Ok raczej winowajcą jest brak czasu, a z organizacją tego coraz ciężej Hahaha już czuć luz wakacyjny!
Zdjęcia są z przełomu kwietnia/maja. Może już troszkę czasu minęło, ale warto je dodać
Początki wiosny w city! <3
Pierwszy raz poprawnie napisali moje imię! No dobra poprosili mnie o przeliterowanie, ale i tak się liczy
Wolna chata = movie night
Naszło mnie na zmiany, więc najpierw udałam się na zakupy
Postanowiłam zacząc biegać.. Różnie mi to idzie -,-
Gdzieś podpatrzone
Malujemy ramkę (jeden z prezentów dla Kerry, ręcznie malowana ramka z wspólnym zdjęciem)
O a to to jest jakaś masakra! Ulica na której mieszkam jest nowa, więc do niedawna nie było jej jeszcze na Google Street View aż w końcu się pojawiła i jak się okazało i ja tam jestem
Byłam w mega szoku
Naszym wspołnym hobby jest robienie scrapbook ze zdjęciami z naszych podróży, przygód etc. I tak dość często się spotykamy aby razem "popracować"
Zostałam też pierwszy raz zatrzymana przez policję..
Za prędkość.. przekroczyłam o 11 mil/h
Ale na szczęście dostałam tylko ostrzeżenie yay!
Mega deszczowy dzień, nie dało się jeździć!
A takie coś wychodzi jak sie Sylwia nudzi
Koleżanka upiekła cinamon rolls
Przed wyjściem na imprezę (tym razem bar w New Jersey)
I już na miejscu
To tylko część ekipy
Tą koszulkę dostałam podczas Pillow Fight i strasznie ją polubiłam Robi za moją piżamę jak gdzieś nocuję
Jak pamiętacie zeszły rok spędziłam w większości z Karoliną, ona już w PL ale to nam nie przeszkadza aby nadal być w kontakcie
Miętowe elementy
Jak ja kocham zakupy, szczególnie tutaj! Zdobycz jak widać to sandałki Steve Madden <3
Część 2 wkrótce

Pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar Kashmir123: Google Street View...padłam :D Powodzenia w bieganiu :) Świetne są Twoje fotorelacje, oby było ich jak najwięcej! :) :)
  • awatar maybellline: uwielbiam te Twoje fotorelacje! :) Bardzo ładne sandałki!
  • awatar Gość: Widać, że Ci tam dobrze :) Miło oglądać twoje uśmiechnięte zdjęcia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Coś mi ostatnio nie idzie z blogowaniem. Może dlatego, że pogoda coraz bardziej letnia. Non stop coś się dzieje, a to imprezy, zwiedzanie, ogniska, jakieś rozrywki, długi weekend, wypad na plaże.. sami widzicie. Ostatnio "oberwało" mi się nawet, że nie mam czasu na Skype'a ekhm..

Nie wiem skąd się to wzięło, ale już drugi raz świetowaliśmy czyjeś urodziny w Atlantic City, tak więc byłam tam już trzeci raz. Tak więc widziałam miasto latem, zimą i wiosną. Wniosek? Jeszcze musze chyba wybrać się jesieną
Wypad ten miał miejsce w pierwszy weekend maja. Pogoda dopisała, ok no może nie dało się plażować i opalać, ale było przyjemnie

W drodze
<3
Tyle nas było
Najlepszy drink ever! Mrożona margarita
Po lewej nasza solenizantka Kerry
Rzut okiem na hotel w którym byłam w styczniu, oj wspomnienia wróciły..
Ale nie smutamy więcej, czas na szaleństwa!
Kolacja urodzinowa
Dzień drugi i selfie na plaży
Spacerowanie (ręcznik o ochrona przed masą ptaków )
I ciężkie powroty
Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czasami jest tak, że kompletnie nie mam zaplanowane co robić w weekend i wtedy zazwyczaj pojawia się coś mega spontanicznie i później okazuje się, że było warto. Ostatni weekend kwietnia mogę zaliczyć do własnie takich nieoczekiwanych a jednych z lepszych Pojawił się pomysł na wypożyczenie łódki i pływanie w Central Parku, a wokół tego pojawiło się kilka innych pomysłów i tak dzień minął bardzo szybko, wesoło i mega miło. Moje towarzyszki to dwie Polki, więc power był

Dzień rozpoczęłyśmy od wyczekiwania na otwarcie Liquor Store
/tak wiem to takie typowo "nasze" hahaha/
Potem spacer w kierunku Central Parku
No to płyniemy!
Z Kate
I nasz prowiant
/teoretycznie na łodziach nie wolno jeść ani pić, ale co tam, zaryzykowałyśmy/
Z Moni
Cheers!

Pogoda dopisała, winko dobre to i dzień udany
Bez przygód się nie obyło, zgubiłyśy wiosło, wpadłyśmy w tak histeryczny śmiech, że masakra. Na szczęście ktoś z innej łodzi nam pomógł i go wyłowił Innaczej byłybyśmy zgubione
Potem udałyśmy się do MET Museum, aby pójść na rooftop który jak się okazało był zamknięty.. Więc jak szybko weszłyśmy tak szybko wyszłyśmy, niestety nie jestem entuzjastką tego typu miejsc
/selfie w windzie, w lustrze na suficie/
:O
Ale fotka na słynnych schodach jest!
Kolejny punkt to boska cukiernia! Mają nieziemskie ciastka!
Taaaaaaaaka była kolejka.. ale warto było!

Telefon już padał, więc przerwa w Starbucks'ie, a że wszystkie gniazdka zajęte zostało tylko to w toalecie
No nudziłyśmy się czekając
Ostatni stop na Times Square - Visitor Center
Oj fajno było, mega dzień

Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
I jeszcze taka mala zmiana z
na
 

 
Będąc dziećmi wiele razy spontanicznie zaczynało się z rodzeństwem walkę na poduszki. Zabawa przednia. Ale wielka bitwa w środku wielkiej metropoli? Dorośli? Dlaczego nie!
W zeszłym roku usłyszałam o tym wydarzeniu jak już było po wszystkim, ale wiedziałam, że następnym razem muszę wziąć udział i tak też się stało Mega doświadczenie, dużo śmiechu, radości i w ogóle. Warto było, na prawdę. Wyszłyśmy z tamtąd z uśmiechami od ucha do ucha!
A mowa o International Pillow Fight! Wydarzenie to było organizowane w kilku miastach świata i oczywiście przede wszystkim w NYC (Washington Square Park).
Tematem przewodnim byli superbohaterowie, ale my postawiłyśmy na jednakowe koszulki z napisem "I only date Super heroes" i nie powiem wywołałyśmy zainteresowanie
Przygotować poduszki!
I szał się zaczął
Już po, rozczochrane i zadowolone
Pióra poleciały
Uwielbiam to nasze foto poniżej, takie rozwiane jesteśmy
I jak się okazuje załapałyśmy się na grupowe ujęcie
Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Ojojoj najwyższy czas coś tutaj skrobnąć. Ostatnio kilka razy próbowałam usiąć i w końcu dodać posta, ale zawsze coś mnie od tego odwiodło. Niby miałam niedawno tydzień wolnego, masę czasu, ale powiem szczerze już nie ma tej dawnej frajdy. Jednak wiem, że kiedyś to będzie moja pamiątka, więc postaram się mimo wszystko pisać nadal i dodawać zdjęcia
Zapytacie pewnie co robiłam mając aż tydzień wolnego? A więc jak na złość byłam chora -,-
I tyle w temacie..

Wróćmy jednak do ostatniego weekendu marca. Impreza numer dwa, czyli urodziny Sarah. Oj było konkretnie, a to dlatego, że udało nam się po znajomościach zabukować pokój w mega hotelu za super cenę. Wybrałyśmy The New York Palace! Mega, mega, mega! Dostałyśmy pokój na 33 piętrze z cudownym widokiem na miasto! Jak urodziny to musi być z fantazją

A oto i nasz widok z okna..
I pokój, bardzo stylowy
Mimo, iż impreza zaczynała się o 23 my byłyśmy tam od około 17 aby się przygotować i w ogóle aby się wprowadzić w klimat. A poniżej nasza kolacja- pizza w fancy hotelu
Oczywiście jak sie domyślacie ten charakterystyczny budynek to St. Patrick's Cathedral
Ekhm no tak
Selfie z Rockefeller Center w tle? Why not!
I jeszcze jedno selfie z cudownym miastem w tle
Przygotowania
Makijaże są więc imprezę w hotelowych szlafrokach czas zacząć!
Nie wiem skąd ten pomysł, ale postanowiłyśmy zagrać w beer ponga..
W międzyczasie dostałyśmy czekoladki na przywitanie od hotelu! Mega pyszne
Ok, prawie gotowe do wyjścia!
Hahaha grupowe foto w lobby, a co!
A tu już w klubie
Marquee
A to nasza solenizantka
Próbując wbić do innego klubu na after party troszkę się porozdzielałyśmy, więc musiałam sama wrócić do hotelu, a że byłam zmęczona, nie chciało mi się metrem jechać to wzięłam taksówkę, na szczęście przejazd wczesnym ranem idzie szybko, bo bez korków, więc pokonanie 40 przecznic i 5 aleji nie kosztowało mnie aż tak dużo Mówiłam już, że kocham te żółte taksówki?
Następnego dnia wybrałyśmy się na orzeźwiający spacer nad rzeke
I na pamiątkę mam hotelowe kapcie i czekoladki, tzn. w chwili obecnej jest to już tylko pudełko
Obiecuję poprawę!
Pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar Różaa: hotel świetny :)
  • awatar Candy P.: Wow,hotel rzeczywiście robi wrażenie. A plus ogromny za słodkości z ich strony :) Widać,że impreza udana :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zanim pojawi się kolejna relacja z drugiej imprezy chciałam Was ponownie zaprosić na mój Instagram!
http://instagram.com/truegirl87#
Pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar Gość: świetne zdjęcia na insta. :) i fajny blog z przyjemnością przejrzałam, pozazdrościć wakacji w Maiami :p
  • awatar kaaatkaaa: oooo to ja dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie:)
  • awatar Coldi: O, nie wiedziałam, że masz :o Już dodaję :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W końcu kwiecień, pogoda się poprawia, wiosna niesmiało nadchodzi i od razu lepiej. Jakoś pomimo to ostatnio nie miałam za bardzo czasu aby ogarnąć zdjęcia i wstawić tutaj, ale już się poprawiam. W tym tygodniu nadrobie zaległości. Jak ostatnio pisałam poprzedni weekend był imprezowy. Dzisiaj krótka relacja z piątkowego pożegnania. Impreza odbyła się w klubie Perle w New Brunswick, NJ.
A to Doma, której pożegnanie było. Teraz mieszka w Chicago.
Moja K. znalazła jeszcze fotki z Flash Mob'a i muszę je tutaj dodać bo są mega!
Szczególnie to grupowe! Zrobione z zaskoczenia, mega naturanle pokazujące nas razem
Piękne wspomnienia!
Pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar Candy P.: Aż miło się patrzy na Ciebie, widać,że jesteś szczęśliwa :)
  • awatar Kashmir123: Ostatnie i przed ostatnie zdjęcie na prawdę świetne :) :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jeszcze chwila i znów weekend! Jakie plany? Znów impreza, a raczej dwie, hahaha. No ale jakoś tak ostatnio wychodzi, pogoda nie nastraja na nic innego. Dzisiaj impreza pożegnalna.. a jutro urodziny S.
Znów mieszanka wybuchowa.
Ale zanim rozpocznę weekend chciałam jeszcze wrzucić parę fotek z zeszłej soboty. Impreza odbyła się w domu u znajomego. Były czerwone kubeczki I jak się okazało moja znajoma nie dotarła niestety więc z całego towarzystwa znałam tylko 4 chłopaków. Dziewczyny to większość Niemki, które między sobą gadały w swoim języku co było mega niefajne, więc je olałam. Tak odbiegając od tematu to znam tylko 2 dziewczyny z Niemiec, które są normalne, fajne i nie trzymają tylko ze swoimi. Ale stereotyp jak najbardziej słuszny przekonałam się na własnej skórze.

Ostatnimi czasy coraz więcej pojawia się male au pair. Ta trójka poniżej jest w moim clusterze.
Poniżej Guillaume (Francja)
Adriaan (Południowa Afryka)
Tim (Holandia)
I Kevin (Niemcy)
Po tej imprezie mój nastrój się poprawił. Zeszły ze mnie te stresy związane z pożegnaniami i w ogóle

Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Marzec, miesiąc dziwny. Przeplatanka emocji. Chwile beztroskie, wakacje i pożegnania. Oj bywało ciężko. Ale może od początku. Dzisiaj zbiór opowieści mijającego miesiąca.
Na początku wzięlam udział we Flash Mob'ie! Mega przeżycie. Najpierw 3h na sali tanecznej i próba układu. Potam czajenie się w miejscu eventu, muzyka zaczyna grać więc wchodzimy do akcji! To była ostatnia rzecz którą zrobiłyśmy w Nowym Yorku z Karoliną.. I wiecie co? Flash Mob odbył się na Times Square, a tańczyłyśmy do piosenki "Empire State of Mind"! Czy to nie dziwne/wspaniałe?

Oto filmik z tego wydarzenia:
I troszkę fotek jak czekaliśmy.
To był też dzień kiedy ostatni raz widziałam Wayne'a.. Pożegnania są do dupy!
Z K.
Szalona ekipa i te bezcenne miny
Potem był ostatni spacer z K. ulicami Manhattan'u..
Ok, inny dzień, tym razem wspólne gotowanie z dziewczynami z mojej okolicy. Merry zrobiła pyszne meksykańskie danie
Kathy i Merry
W dniu kiedy miałam lot do Miami zabrałam się ze znajomą na stacje. I miałyśmy nie lada przygodę! Tego samego dnia Merry też leciała na wakacje, ale do SF i z innego lotniska. Jej hości załatwili jej kierowcę, który po nią do domu przyjechał i zawiózł do Newark na lotnisko.
Ok, rano jedziemy autostradą i Kathy nagle "ej ale by było śmiesznie jakby się okazało, że M. jedzie w tym czarnym samochodzie. Ja na to, że niemożliwe i w tym momencie dostaję sms-a od M. że jest przed nami! To co się działo potem to totalnie szaleństwo! Ubaw po pachy a i pamiątkowa focia ze spotkania na autostradzie jest! Ha!
Na lotnisku jak czekałam z Karoliną na nasz lot też miałyśmy ubaw jak zobaczyłam co ze sobą bierze Czapka, kominy- full wypas Ale tak sie składa, że po powrocie z Miami musiała mieć te rzeczy bo zaraz potem wyruszyła w podróż do Chicago, więc taki ekwipunek jak najbardziej potrzebny
Startując z LaGuardi widoki na Manhattan są cudne, szkoda tylko, że przez ułamek sekundy, więc niewiele uchwyciłam. Kto widzi skrawek Manhattan'u i Central Parku?
Powót z Miami był ciężki, bo z 27 stopni upału do mglistego, deszczowego Jersey gdzie było na minusie, eh.. I powrót do normalności, czyli cluster meeeting i malowanie wybranych rzeczy. Zarówno ja jak i Sarah postawiłyśmy na kubek.
Moje dzieło
St. Patrick's Day i parada w Somerville. Tiaa postałyśmy 5 minut i znudzone udałyśmy się na zakupy Hahaha
A potem nastał moment najtrudniejszy, czyli pożegnanie z Karoliną..
Przez rok czasu stała sie dla mnie jak siostra, więc było mega trudno.. Kilka dni po tym chodziłam jak robot, zero emocji! K. poleciała w poniedziałek (17.03) a do mnie to dotarło w czwartek.. Było fatalnie. Humor miałam straszny aż do zeszłej soboty, kiedy to odbyła się impreza. Tego mi było trzeba! Od tego czasu jest już lepiej, ale nigdy już nie będzie tak samo.
Co jeszcze jest dobre na zły humor oprócz imprezy? Zakupy! Tutaj można na prawdę upolować niezłe perełki za niską cenę! Np. koszulka Michael Kors za 20$! To lubię!
Ok na koniec coś zabawnego, czyli troszkę mnie zdziwił widok konkretnej nauczycielki na gimnastyce, gdzie promuje się zdrowy i aktywny tryb życia. Ona chyba nie jest za dobrym przykładem
Ok, może troszkę powiało nostalgią, ale ten miesiąc jest trudny i nic na to nie poradzę. Ale mam nadzieję, że wraz z nadchodzącą (mega powolnymi krokami) wiosną będzie tylko lepiej

Pozdrawiam,
TrueGirl
 

 
Odkąd wróciłam w wakacji w Maimi Beach (dokładnie to Southc Beach) to tylko jestem w stanie o tym myślć i gadać, oraz milionowy raz przeglądać zdjęcia. Miami to cudowne miejsce, jak do tej pory moje ulubione! Pogoda była boska, plaża niebiańska, woda mega turkusowa, zielone palmy wokół. Wszyscy wyluzowani, spacerują, opalają się, bawią. Co wieczór wszędzie imprezy. Brak rodzin z dziećmi w okolicy, większość młodzi, z całego świata.
Ja chcę tam wracać!
Selfie na plaży
Spacery po mieście
Popijam wodę kokosową
Większość czasu spędzałyśmy na plaży
Przechadzka piękną promenadą wzdłuż plaży
Jak obiecałam tylko jeden drink
Czyż plaża nie jest niebiańska?
I ta woda!
Słoneczny patrol? Hahaha!
Wschód słońca
I jak już zdążyłam się pochwalić zrobiłam sobie tatuaż podczas pobytu w Miami, czekałam na to 3 lata, więc radość tym większa
Ostatnie spojrzenie na plażę i trzeba wracać..
Cudne widoki z samolotu na pocieszenie..
Jak do tej pory z miejsc w których tutaj byłam, w Miami podobało mi się najbardziej i jest to miejsce do którego chciałabym na pewno jeszcze wrócić.

Pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar blog.carolicious: ojjj zazdroszczę :) świetne zdjęcia!
  • awatar TrueGirl ♥: @kimjestem23: Hahaha, ok, ale ja potrzebowałam uciec od dzieci na chwilkę i okolica była idealna, na plaży cicho, brak wrzeszcących czy wszędzie biegających dzieci- tego mi było trzeba ;)
  • awatar kaaatkaaa: bajka! też chcę tam być;p ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Wrocilam. Niestety wszystko co dobre szybko sie konczy. Wakacje byly cudowne, pogoda idealna, palmy, piekna plaza, niebianska woda i to tropikalne powietrze ah.. A tu juz w Jersey zimno, pochmurno, mega wietrznie. Strasznie sie wraca z raju. Miami jest cudowne! Udalo mi sie tam spelnic kolejne marzenie! Zrobilam tatuaz o ktorym myslalam juz od 3 lat, ale warto bylo czekac
Ja chce tam wrocic!
Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jestem w raju!
Nie chce wracac, ja chce tu zostac, na zawsze!
Pokochalam Miami totalnie, jest cudownie.

Pozdrawiam z Soutch Beach Miami <3
TrueGirl
  • awatar JustiineBlog: zazdroszcze i wyjazdu i tak cudownej pogody :P
  • awatar kaaatkaaa: o kurcze!;D no to mnie zdołowalaś w tym momencie;p bo ja muszę pracować i siedzieć na tyłku aż do lipca (bo wtedy dopiero będę miała urlop).. rób dużooo zdjęć:)
  • awatar Candy P.: O mato,co za pogoda! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Zima tego roku dała nieźle popalić. Miałam nadzieję uciec od Polskiego klimatu a tu niestety było jak w domu, albo i gorzej. Mimo, iż zapewnanio mnie, że ta pora roku tutaj jest dość spokojna, mało śniegu, niezbyt zimno., to jak na złość trafiła się jedna z mroźniejszych i ziemniejszych od wielu lat. Takie szczęście to mam tylko ja Najgorsza w tym wszystkim jest tutejsza panika, troszkę popada i już szkoły zamknięte, biura nieczynne. Oj wiele było takich dni, że dziewczynki siedziały w domu bo napadało jakiś cm śniegu O ile na początku to było śmieszne to z czasem stało się mega denerwujące.
Mam nadzieję wraz ze zdjęciami bdzie to ostatnie tchnienie zimy, wszyscy już niecierpliwie czekają na wiosnę!
Niektóre ataki zimy były imponujące!
Widoki po Ice Storm
Ok, raz napadało mega dużo śniegu, tak, że dziewczynki były w stanie siedzieć na skrzynce pocztowej
A, że mam już dość śniegu już jutro uciekam w cieplejsze miejsce
Pozdrawiam,
TrueGirl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Przeglądając ostatnio zdjecia uzbierało mi się kilka różnych jeszcze ze stycznia/lutego więc najwyższy czas je pokazać. Bo są zimowe, a jako że marzec to już wszyscy myślą tylko o wiośnie. Po tak ciężkiej zimie nie ma się co dziwić. Ja już na prawdę mam serdecznie dość! Dlatego już w tą sobotę uciekam na troszkę od tego zimna Dokąd niech pozostanie jeszcze tajemnicą, jak wrócę na pewno pochwalę się fotkami.

Moje znajome świętowały swój półroczny pobyt tutaj, więc udałyśmy się do ciekawej restauracji Ellen's Stardust Diner, gdzie kelnerzy śpiewają piosenki z musicali. Trzeba przyznać, że wszyscy mieli talent! Wychodziło im to super, a dla potwierdzenia filmik jednego z występów
A to już toaleta we wspomnianej restauracji
Styczniowy cluster meeting odbył się na kręgielni. Mogłam pierwszy raz w życiu zagrać i jak się moja znajoma dowiedziała o tym to dostała ataku śmiechu i niedowierzania, ale sprawiedliwości stało się za dość bo ją ograłam
Również w styczniu odbył się zimowy festiwal, główną atrakcją było ogromne ognicho w krórym palono drzewka świąteczne.
Było mega zmino, z resztą widać po nas
Na koniec fajerwerki!
Moi hości zakupili sprzęt do ćwiczeń, oj nie ma teraz wymówek tym bardziej, że stoi za ścianą mojego pokoju
Jako, że zima sroga, śnieg padał to dzieciaki często w domu siedziały, a jak już nie było co z nimi robić piekliśmy cupcakes.
Projektowałymy sukienki, ta z lewej na walentynki, a druga zimowa (moje dzieła)
Party z sąsiadami..
Ćwiczenia wieczorami
Brrr śnieg.. patrzeć już nie mogę!
Pozdrawiam,
TrueGirl
 

 
Ostatnio mam wrażenie że non stop świętujemy czyjeś urodziny. W tym roku najpierw była moja impreza, potem weekend w Atlantic City z okazji urodzin Nicole, a w ostatnią sobotę świętowaliśmy z kolei urodziny Wayne'a. Jak było? A jak może być? Impreza w jednym z klubów Nowego Yorku - już samo to brzmi dobrze
Tym razem padło na klub Motivo, ogólnie muzyka nie do końca moja, ale najważniejsi są ludzie. I chyba w końcu po raz pierwszy się udało, że miałam przy sobie znajomych z Jersey i z NYC, bo zawsze jakoś tak się wymijali Ale jest i jedna ciemna strona, w takim gronie się już nie spotkamy, bynajmniej nie w NYC.. straszna jest myśl, że za niedługo wyjeżdża mój znajomy i najlepsza przyjaciółka.. to jest najgorsza strona tego programu.
Ok aby za bardzo się nie rozwodzić nad tym wstawiam po prostu zdjęcia. Jak na nie patrzę to z jednej strony się śmieję, a z drugiej niedowierzam, że tak już nie będzie..

Jazz stylizuje Tim'a
I już w metrze
Jazz i Shanna
Ja, Tim i Sarah
Czas zacząć party!
Karolina i Adriaan
A tu nasz solenizant Wayne
/i najpierw poważne miny/
No dobra uśmiech też będzie
Adriaan ponownie
Niezłe trio - South Afrikaans boys and Polish girl
Po prostu my
Moje dziewczyny: Jazz, Karolina, Shanna i Sarah
A tu na pierwszy plan wbił Tim
Jazz mistrzyni
Z Nicole
Po lewej David, po prawej Adriaan
I jeszcze jedno z moją K! <3
I na koniec coś zabawnego, otóż tak to jest jak się chce zaoszczędzić na hotelu i do pokoju 4-ro osobowego zaprasza się 5-tą hahaha
Pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar kaaatkaaa: imprezowa dziewczyna z Ciebie:) korzystaj i baw się ile wlezie;p szkoda,że czasu niemożna czasami zatrzymać..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czy można jakieś marzenie spełnić dwa razy? A dlaczego nie! Po raz drugi udało mi się kupić bilety na koncert Bruno Marsa! <3
Po prostu jestem w tej chwili przeszczęśliwa i nie mogę się doczekać
Ja chcę już lipiec!

P.S. Dzisiaj znów imprezowy weekend. Urodziny znajomego. Pokażę Wam co kupiłam nowego w czym pójdę bo dawno nie było wpisów w tym stylu
Pozdrawiam,
TrueGirl
  • awatar Only When You're Lonely: Wow, zazdroszczę, koncert w MSG! :*
  • awatar Klaud!a: Szczęściara!! Mam nadzieję, ze Bruno odwiedzi w tym roku po raz drugi Europę i uda mi się gdzieś wybrać, o Polsce już nie marzę nawet...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›